Co Uber zrobił dobrze?

 

 

Kilka lat temu rynek przewozu osób w miastach zatrząsnął się w posadach przez powstanie takich rozwiązań jak Uber czy Taxify. Wygoda rozwiązania zaproponowanego przez Amerykanów spowodowała drastyczne zmiany. Zwłaszcza napięcia na linii osób zaczynających zarabiać jeżdżąc pod egidą tej firmy oraz tradycyjnych taksówkarzy.

Początki przewozu osób w Polsce

Ja może tego nie pamiętam, ale znane są mi są opowieści moich dziadków czy rodziców mówiących o braku samochodów na ulicach. Jakie to były czasy, kiedy po mieście jeździły tylko taksówki oraz ci szczęśliwcy, którzy mogli kupić samochód. Z perspektywy 2019 roku jest to praktycznie niewiarygodne. Zwłaszcza w moim rodzinnym Wrocławiu, który co roku może poszczycić się laurem najbardziej zakorkowanego miasta w kraju.

W tamtych czasach zaczął się również budować swego rodzaju etos pracy taksówkarza. Człowieka, który zawsze wiedział gdzie podwieźć swojego pasażera, miał całe miasto w jednym palcu i niezależnie od pory dnia lub nocy był pod ręką.
Co prawda już sam początek lat 90 i upragniona dostępność wszelkich towarów zweryfikował dość mocno i szybko ten obrazek. Jak już dano im możliwość, ludzie bardzo szybko zaczęli kupować swoje własne samochody. Usługa taksówkarska stawała się coraz mniej masowa a co za tym idzie, coraz to droższa.

Epoka przed Uberem

Przez to, że coraz mniej osób decydowało się na przejazdy taksówkami, ceny tej usługi zaczęły bardzo mocno wzrastać. Kolejnym powodem, dla którego możemy mówić o zdecydowanym wzroście cen jest coraz trudniejszy państwowy egzamin taksówkarski. Coraz mniej ludzi było w stanie go zdać, więc jeszcze mniejsza grupa kierowców mogła trudnić się tym zawodem.

Wspominałem już, że większość osób poruszających się taksówkami po ulicach naszych miast, to ludzie pamiętający jeszcze czasy „dawno i szczęśliwie minione”. Nie byłoby w tym absolutnie nic złego, gdyby nie fakt, że lwia część taboru, którym się poruszają nie należy również do najnowszych. A co za tym idzie, niestety najbezpieczniejszych. Według badań przeprowadzonych przez  Raport Polskie Taksówki, największy odsetek pojazdów jeżdżących po ulicach naszych miast to auta wyprodukowane między 2000 a 2008 roku.

Rewolucyjne podejście do taksówki

Kiedy Uber wszedł do Polski, pierwszym testowym miastem w którym rozpoczęła działać firma była Kraków oraz Warszawa. Jak się okazało, klienci byli spragnieni właśnie takiego rozwiązania. Prostego i niezwykle intuicyjnego. Co jeszcze mogło spowodować, że Uber a później jego klony szturmem wzięły polskie miasta?

  • Znana cena za kurs – nic tak nie denerwuje, jak brak wiedzy ile przyjdzie nam zapłacić za przejazd. Nagle we własnym mieście czujesz się co najmniej jak na wakacjach w Hurgadzie. Zwłaszcza, gdy zapytanie pani z dyspozytorni nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Uber rozwiązał ten problem pokazując widełki przewidywanej ceny za kurs. W ten elegancki sposób zawsze jesteś świadomy tego ile wyniesie cię podróż.
  • Wiesz gdzie jest twój kierowca – tu mamy do czynienia z usługą, która nie była wcześniej możliwa ze względu na ograniczenia technologiczne. Niemniej, dzięki wyraźnej informacji pokazującej gdzie w momencie zamawiania kursu znajduje się kierowca, sam wiesz ile masz czasu żeby się wyszykować. Już nigdy nie usłyszysz, że „ja na pana już czekam z 10 minut i za to będzie dodatkowa opłata”
  • Nie musisz wiedzieć gdzie jesteś – jesteś w obcym mieście, nie wiesz gdzie się znajdujesz a za 20 minut masz pociąg. Nawet jak już dodzwonisz się na ten jeden numer, który zapisałeś sobie od kolegi na spotkaniu służbowym poprzedniego dnia, to w jaki sposób określisz miejsce w którym jesteś. W wypadku aplikacji i ciągłego podłączenia do GPS sprawa przestaje być zupełnie trudna. Aplikacja robi zwyczajnie wszystko za Ciebie.

Dodaj komentarz